Felietony

Kilka uwag o nauczaniu moralności

Kwestia moralna zawsze stanowiła punkt newralgiczny orędzia chrześcijańskiego. Ta sytuacja wynika zarówno z bardzo ważnego miejsca, jakie zajmuje moralność w ramach całości tego orędzia, jak i z radykalizmu chrześcijańskich wymagań etycznych, który jest oczywisty począwszy od Chrystusowego Kazania na Górze. Od chrześcijanina Chrystus domaga się „większej sprawiedliwości” w dziedzinie prezentowanej postawy moralnej. Do tej sytuacji moralności, mającej poniekąd charakter „wewnętrzny”, dochodzi także bardzo wpływowa sytuacja zewnętrzna, wyraźnie oddziałująca na moralność chrześcijańską. Z jednej więc strony żyjemy w ramach cywilizacji i kultury, które są dzisiaj naznaczone dogłębnym kryzysem etycznym, o którym – niestety – mówi się zbyt mało i nie demaskuje się go wystarczająco, a z drugiej strony pojawiają się nowe pytania dotykające sfery etyki, które niejednokrotnie wprost wstrząsają samymi podstawami moralności i utrwalonymi postawami etycznymi. Najczęściej jest to powodowane pojawianiem się całkowicie nowych problemów w dziedzinie moralnej. Wystarczy wspomnieć całą sferę złożonych wyzwań etycznych związanych z początkiem i końcem życia ludzkiego, czy też w ogóle z dziedziną medycyny; dochodzą do tego bardzo poważne pytania dotyczące postaw prezentowanych i kreowanych przez media, przez ekonomię, przez politykę, przez naciski obyczajowe rozmaitych „mniejszości” itd.

 

O uzasadnianiu w dziedzinie moralności

Powołaniem moralisty chrześcijańskiego, a przede wszystkim kaznodziei, katechety i nauczyciela religii jest czynna obecność w takim właśnie świecie, aby kształtować jego postawy oparte na prawości i prowadzące do życia w oparciu o zasadęwiększej sprawiedliwości. Wobec gąszczu starych i rodzących się wciążnowych pytań, w tym miejscu zwrócimynajpierw uwagę na problem, sytuujący się na poziomie teologii moralnej ogólnej, który ma podstawowe znaczenie w nauczaniu moralności, a mianowicie chodzi nam o odpowiedź na pytanie, a jaki sposób uzasadniać w dziedzinie moralnej, to znaczy jak przejrzyście i na miarę człowieka ukazywać dobro, które należy czynić, i zło, którego należy unikać. Kwestia ta posiada kluczowe znaczenie, ponieważ od odpowiedniej argumentacji w dziedzinie moralnej w znacznym stopniu zależy adekwatne spojrzenie na dobro i zło, a także określenie motywacji w dziedzinie zajmowanych postaw, która stanowi ważny element podejmowanych przez człowieka decyzji.

Spotykane uzasadnienia

W wypowiedziach na tematy moralne, zarówno w nauczaniu kościelnym, jak i w życiu społecznym, można więc spotkać rozmaite sposoby uzasadniania etycznego. Najczęściej pojawiają się więc następujące uzasadnienia:

- Należy coś czynić lub czegoś unikać, „bo tak mówią przykazania Boże” albo „tak naucza Chrystus” (taka argumentacja pojawia się najczęściej w nauczaniu moralnym w ramach katechezy i przepowiadania);

- „Bo tak naucza Kościół”, czy też: „tak naucza papież” (ten typ argumentacji pojawia się najczęściej w odniesieniu do nowych problemów etycznych, na przykład dotyczących bioetyki);

- „Bo to nakazuje lub tego zakazuje prawo”, a więc argumentacja legalistyczna, łącznie z częstym uznawaniem prawa za jedyną instancję określającą co jest godziwe a co nie (tego typu argumentacja najczęściej występuje w sferze laickiej i politycznej);

- „Bo tak mówi jakiś ekspert bądź uczony” – argumentacja bardzo częsta w odniesieniu do nowych problemów, na przykład w dziedzinie bioetyki (nierzadko dzisiaj uczony, posiadający kompetencje w takiej czy innej dziedzinie nauki, zostaje równocześnie uznany za eksperta w dziedzinie etyki w zakresie prowadzonych przez siebie badań; tendencja tego typu jest obecna zwłaszcza w propozycjach tak zwanego „społeczeństwa naukowego”);

- „Bo tak mówi się w mediach masowych” – niejednokrotnie dzisiaj media weszły na drogę kreowania ocen etycznych, osiągając w tym bardzo duże wpływy, niejednokrotnie łącząc prezentowane oceny z silną manipulacją, co może pokazywać, że znajdują się na usługach innych instancji; wpływowi dziennikarze bardzo często są natomiast uznawani za autorytety moralne).

Tym, co łączy wszystkie te rodzaje argumentacji, chociaż nie wszystkie mają taki sam wpływ i nie spotykają się z takim samym uznaniem, jest odwołanie się do autorytetu. Na pewno nie są to autorytety posiadające taką samą rangę, ale kryjący się za nimi wszystkimi sposób myślenia jest bardzo zbliżony. Oczywiście, autorytet Boga ma charakter niewątpliwie podstawowy dla podejmowanego przez wierzącego działania, ale mimo wszystko jest to autorytet bardzo specyficzny, choćby dlatego że Bóg nie ogłasza żadnego prawa bez jego uzasadnienia.

Oprócz uzasadnienia moralnego odwołującego się do autorytetu, bardzo często także w nauczaniu chrześcijańskim, pojawia się argumentacja odwołująca się do skutków, albo dobrych, albo też złych, jakiegoś czynu.Jest to argumentacja bardzo ułomna z etycznego punktu widzenia, ponieważ działanie musi wychodzić od spojrzenia na dobro i zło „w sobie”. Tradycja klasyczna i tradycja chrześcijańska opierają się na uzasadnionym założeniu, że dobro i zło mają charakter obiektywny, a więc nie weryfikują ich ani zamiary działającego, ani osiągane rezultaty. Nawet jeśli określenie zwłaszcza tego, co wewnętrznie jest złe (intrinsece malum), nie zawsze jest proste, to jednak na tym poziomie sytuuje się pytanie o moralność czynu ludzkiego.[1]

Słabością wszystkich wyliczonych wyżej rodzajów argumentacji jest to, że nie odpowiadają na pytanie, dlaczego należy czynić dobro i unikać zła, a więc nie wpisują się one w sferę poznania i rozumienia, mających kluczowe znaczenie dla człowieka i dla jego działania. Warto pamiętać, iż już św. Tomasz z Akwinu podkreślał, że wszelka argumentacja odwołująca się do autorytetu jest bardzo słaba. Pisał tak: „Jeśli nauczyciel określi kwestię tylko w oparciu o argumenty czerpane z autorytetu, to słuchacz będzie, owszem, upewniony, że tak jest, ale nie otrzyma niczego na poziomie poznania lub inteligencji, i odejdzie pusty”.[2] Także sfera etyczna, a może jeszcze bardziej niż inne sfery ludzkie, domaga się solidnego uzasadnienia. Wynika to z faktu, że każdy czyn angażuje dogłębnie całego człowieka. Czyn, aby był w pełni ludzki, domaga się zaangażowania w jego urzeczywistnienie rozumu i woli. Tylko wtedy może być uznany za czyn etyczny, a więc także adekwatnie wypełniony i osądzony.

Propozycja Katechizmu Kościoła Katolickiego

W ramach kościelnego nauczania moralności, mając na względzie pogłębienie kwestii uzasadniania w tej newralgicznej dziedzinie, trzeba sięgnąć do Katechizmu Kościoła Katolickiego, który stanowi dzisiaj niezastąpiony punkt odniesienia w nauczaniu kościelnym, a zwłaszcza w dziedzinie moralności. Prezentuje ujęcie dojrzałe, wyrastające z głębokiego doświadczenia kościelnego i ludzkiego oraz pod wieloma względami przystosowane do wymagań naszych czasów. Może o tym świadczyć choćby fakt, że częścikatechizmu dotyczącej moralności poświęcono szczególnie dużo uwagi i prowadzono w trakcie jego powstawania wiele ożywionych dyskusji. Oczywiście, katechizm nie odpowiada na każde pytanie, jakie pojawia się w dziedzinie moralnej, ale jest on szczególnie inspirujący, gdy chodzi o szukanie odpowiedzi[3].

Kwestii moralności jest poświęcona trzecia cześć Katechizmu Kościoła Katolickiego, usytuowana po części pierwszej poświęconej wyznaniu wiary i części drugiej poświęconej sakramentom. Już sama kolejność omawianych dziedzin życia chrześcijańskiego zasługuje na uwagę, do czego jeszcze wrócimy. Cześć trzecia zaczyna się więc od cytatu zaczerpniętego z mów św. Leona Wielkiego: „Chrześcijaninie! Poznaj swoją godność! Stałeś się uczestnikiem Boskiej natury, porzuć wiec niegodne obyczaje przeszłego życia i już do nich nie wracaj. Pomnij, do jakiej należysz Głowy i jakiego Ciała jesteś członkiem. Pamiętaj, że zostałeś wyrwany z mocy ciemności i przeniesiony do światła i Królestwa Bożego”[4].

Papież Jan Paweł II w swoim bogatym nauczaniu moralnym, dokonując uzasadniania pewnych postaw, które należy przyjąć lub odrzucić, bardzo często odwoływał się do „prawdy o człowieku”, albo też „prawdy o dobru”. W tego typu odwołaniach, na które warto by zwrócić szerszą uwagę i wykorzystać je w nauczaniu kościelnym, chodzi właściwie o tę samą kwestię, a więc o odpowiedniość podejmowanego działania w stosunku do tego, kim jest człowiek i jaka jest jego godność. Jest to znacząca nowość we współczesnym nauczaniu moralnym, gdy zestawimy je na przykład z nauczaniem papieża Piusa XII, który w swoim nauczaniu moralnym raczej wyprowadzał godność człowieka z podejmowanego działania niż działanie z godności człowieka.

Punktem wyjścia moralności Katechizmu Kościoła Katolickiego jest więc wezwanie do spojrzenia na godność człowieka i chrześcijanina. Można powiedzieć, że katechizm chce, aby racji postępowania szukać w samym człowieku, który stał się chrześcijaninem. Chodzi o to, by nie pojmować tego, co należy czynić, i tego, czego należy unikać, jako coś zewnętrznie nakładającego się na człowieka, jako coś niejako narzuconego na niego, ale coś, co należy do niego w sposób wewnętrzny, a zatem co mu odpowiada jego byciu człowiekiem i chrześcijaninem. Postępowania ludzkiego nie określa kodeks etyczny, który jest promulgowany przez jakiś autorytet w dziedzinie moralnej, ale poniekąd pierwotnym kodeksem etycznym jest dla siebie poniekąd sam człowiek. Można powiedzieć zachrześcijańską tradycją etyczną, że moralność jest po prostu antropologią stosowaną. Trzeba też zaznaczyć wyraźnie, że wiele zawirowań etycznych, zarówno w przeszłości, jak i w naszych czasach, jest spowodowanych błędami w dziedzinie antropologii, zwłaszcza antropologii filozoficznej. Papież Jan Paweł II tak mówił na ten temat: „Dlatego jest rzeczą konieczną, by rozważania z zakresu etyki znajdowały podstawy i zakorzeniały się coraz głębiej w prawdziwej antropologii, antropologia zaś – w metafizyce stworzenia, która zawsze stanowi centrum myśli chrześcijańskiej. Kryzys etyki jest najbardziej oczywistym «testem» kryzysu antropologii, do którego prowadzi z kolei odrzucenie prawdziwie metafizycznego sposobu myślenia. Oddzielenie od siebie tych trzech płaszczyzn – etycznej, antropologicznej i metafizycznej – jest bardzo poważnym błędem. Dzieje współczesnej kultury dowiodły tego w sposób tragiczny”[5].

Uzasadniając czynienie dobra i unikanie zła należy zatem pytać się, czy jakiś czyn odpowiada godności człowieka i chrześcijanina, czy też nie. Zakłada to poważną refleksję nad człowiekiem samym w sobie, nad człowiekiem stworzonym na obraz Boży i człowiekiem odkupionym przez Chrystusa. Przy odpowiadaniu na konkretne pytanie z dziedziny moralności, należy zatem postawić pytania o to, czy dany czyn odpowiada najpierw rozumowi człowieka (ordo rationis), jego inteligencji, czy nie narusza jego najbardziej wewnętrznych relacji, szczególnie czy wyraża jego miłość (ordo amoris), czy jest wyborem wolności rozumianej nie tylko jako możliwość wyboru dobra lub zła, ale przede wszystkim jako wybór większego dobra?

Przechodząc do dziedziny odkupienia, należy pytać się, czy czyn ludzki jest wyrazem miłości Boga, czy pozwala zachować otrzymaną łaskę i ją utwierdzić, czy wpisuje się w porządek wiary i nadziei, czy wyraża otwartość na przyjęcie darów Ducha Świętego i innych darów Bożych? Niezastąpione znaczenie w kwestii religijnej ma pytanie o to, czy podejmowany czyn wpisuje się w porządek zbawczy i czy prowadzi do szczęścia wiecznego. Chodzi, oczywiście, o cały zakres pytań wiążących się z sensem i celem życia ludzkiego?

Niewątpliwą nowością w Katechizmie Kościoła Katolickiego jest zwrócenie uwagi na to, że działanie ludzkie, będące działaniem człowieka jako istoty ze swej natury społecznej, ma zawsze wymiar społeczny, a więc tworzy społeczność ludzką lub prowadzi do jej destrukcji. Oznacza to, że pytając się o moralność czynu ludzkiego należy także uwzględniać, czy jest ono wyrazem człowieka jako istoty społecznej, czy odpowiada człowiekowi jako wpisanemu w żywą społeczność, a więc czy ją jakoś współtworzy? Prawda o człowieku i jego działaniu ma charakter nie tylko indywidualny, ale także społeczny. W takim ujęciu nie tylko można przeciwstawiać się egoistycznym interpretacjom dokonywanych wyborów, ale także pogłębić świadomość wspólnotowości zawartej w każdym ludzkim czynie.

Nie ulega wątpliwości, że propozycja uzasadniania w dziedzinie moralnej zawarta w Katechizmie Kościoła Katolickiego jest propozycją trudną w praktycznej realizacji, ale jest równocześnie propozycją odpowiadającą współczesnej wrażliwości, domagającej się, aby człowiek znajdował w sobie i w otaczającej go społeczności potwierdzenie siebie samego, swojej osobowości i swojego celu. Z tego powodu jest to argumentacja, do której należy bardziej efektywnie nawiązywać i z niej korzystać, aby nauczanie moralności rzeczywiście służyło ukazywaniu, iż wiara chrześcijańska jest odpowiedzią na pytanie o człowieka i jego szczęście, a nie ciężarem, który z zewnątrz jest na niego nakładany. W nauczaniu chrześcijańskim o moralności działania ludzkiego chodzi więc o samego człowieka i o jego godność.

Biorąc pod uwagę postawiony tutaj problem, wydaje się, że propozycja Katechizmu Kościoła Katolickiego odznacza się dużą wrażliwością na współczesnego człowieka oraz na jego poszukiwania i niepokoje w dziedzinie etycznej. Z tego powodu zasługuje na poważne potraktowanie i uwzględnienie w ramach nauczania kościelnego, aby kwestie moralne były bliżej łączone z samym człowiekiem i jego pytaniami o siebie samego, a tym samym po prostu zyskiwałyby na znaczeniu.

Czynić dobro – jak to możliwe?

Drugi problem, na który należy zwrócić uwagę w dzisiejszym kontekście kulturowym i obyczajowym, gdy mówimy o moralności chrześcijańskiej, wiąże się z bardzo zasadniczym pytaniem o to, w jaki sposób można zachować jej wysokie wymagania w konkretnym życiu. Jest to pytanie, które znajdujemy już na kartach Ewangelii. Bogaty młodzieniec, przychodzący do Jezusa i pytający, w jaki sposób można osiągnąć życie wieczne, po wysłuchaniu Jezusowej odpowiedzi, w której przypomniał drogę przykazań Bożych, ale też potrzebę rezygnacji z posiadania, odchodzi zasmucony. W tym kontekście uczniowie stawiają Jezusowi pytanie: „Któż więc może być zbawiony?” (Mt 19,25), a więc pytają o możliwość wypełnienia wskazań, których Jezus nauczał. W odpowiedzi usłyszeli: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe” (Mt 19,26).

Św. Augustyn, postępujący drogą nawrócenia, ale ociągający się na niej z powodu nieznajomości tajemnicy wytrwania w drodze chrześcijańskiej, przez dłuższy czas odkłada wejście na nią. Dopiero splot opatrznościowych okoliczności podpowiada mu w pewnym momencie rozwiązanie niepokojącej go trudności, a jego syntetyczne podsumowanie tego doświadczenia pozwala mu ostatecznie rozwiać jego dylematy, a zarazem znaleźć ich spójne rozwiązanie w słynnym stwierdzeniu: „Da quod iubes et iube quod vis – Udziel tego, co nakazujesz – i co chcesz, nakazuj”.[6] Odkrycie św. Augustyna wskazuje, że rozwiązanie problemu możliwości wypełnionego pójścia drogą chrześcijańską sytuuje się nie po stronie człowieka, ale stronie Boga[7].

Jest to także jak najbardziej współczesny problem w dziedzinie moralności chrześcijańskiej, a może nawet najbardziej pilny do rozwiązania. Dla wielu ludzi nie jest problemem uznanie za prawdziwe i odpowiadające człowiekowi oraz społeczności ludzkiej tych wymagań, które znajdujemy w Ewangelii i w nauczaniu Kościoła, ale jest poważnym problemem uznanie ich za możliwe do wypełnienia w konkretnym życiu chrześcijańskim. Trzeba więc zwracać uwagę na potrzebę wyjaśniania tego problemu w konkretnym nauczaniu moralności chrześcijańskiej i w formowaniu całego życia opartego na Ewangelii.

Papież Jan Paweł II, udzielając odpowiedzi na tę trudność, w encyklice Veritatis splendor pisał: „Miłości i życia zgodnego z Ewangelią nie można pojmować przede wszystkim w kategoriach nakazu, ponieważ ich wymogi przekraczają ludzkie siły: stają się one możliwe jedynie jako owoc daru ofiarowanego przez Boga, który uzdrawia i przemienia swoją łaską serce człowieka: «Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa» (J 1,17). Dlatego obietnica życia wiecznego jest związana z darem łaski, zaś dar Ducha Świętego, którego otrzymaliśmy, jest już «zadatkiem naszego dziedzictwa» (Ef 1,14). Odsłania się w ten sposób autentyczna i pierwotna postać przykazania miłości, a także doskonałości, ku której ono zmierza: chodzi o możliwość, którą otwiera człowiekowi jedynie łaska, dar Boga, Jego miłość. Z drugiej strony, to właśnie świadomość otrzymania daru, posiadania w Jezusie Chrystusie miłości Bożej, rodzi i ustawicznie podtrzymuje świadomą odpowiedź miłości ku Bogu i ku braciom, o której z naciskiem przypomina apostoł Jan w swoim Pierwszym Liście: «Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. (…) Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. (…) My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował» (1 J 4,7-8.11.19). (…) Dar nie umniejsza, lecz wzmacnia moralne wymaganie miłości” (nr 23-24).

Mówiąc o etosie chrześcijańskim, należy więc mieć stale na uwadze –i przytoczona wypowiedź papieska na to wskazuje – że jest to etos daru, a nie etos zakazów i nakazów – nie jest to system, w którym wypełnienie moralności jest związane tylko z decyzją i wysiłkiem człowieka. Bardzo dobrze wyraża tę ideę struktura Katechizmu Kościoła Katolickiego, na którą została już wstępnie zwrócona uwaga. Zaczyna się on od wykładu na temat wyznania wiary, następnie zawiera część poświęconą sakramentom, a dopiero potem część poświęconą moralności. Warto na tę strukturę zwrócić uwagę przede wszystkim z tego powodu, że na ogół strukturę życia chrześcijańskiego ujmujemy w schemacie, w którym po wyznaniu wiary zwraca się uwagę najpierw na moralność (Dekalog), a dopiero potem na sakramenty. Problem dotyczy więc wzajemnej relacji moralności i sakramentów, mający decydujące znaczenie dla właściwego rozumienia moralności. W Katechizmie Kościoła Katolickiego, na początku wykładu na temat moralności, znajdujemy ważne wskazanie: „Symbol wiary ukazał wielkość darów Bożych udzielonych człowiekowi w dziele jego stworzenia oraz w jeszcze większym stopniu prze odkupienie i uświęcenia. Tego, co wyznaje wiara, udzielają sakramenty: przez «sakramenty sprawiające odrodzenie» chrześcijanie stali się «dziećmi Bożymi» (1 J 3,1), «uczestnikami Boskiej natury» (2 P 1,4). Chrześcijanie, poznając w wierze swoją nową godność, są wezwani, by od tej chwili żyć «w sposób godny Ewangelii Chrystusowej». Przez sakramenty i modlitwę otrzymują oni łaskę Chrystusa i dary Jego Ducha, które ich do tego uzdalniają”[8].

Co chce powiedzieć zastosowany w Katechizmie Kościoła Katolickiego schemat i przytoczony tekst? Zwraca on zasadniczą uwagę, że zachowywanie przykazań nie jest efektem ludzkiej determinacji, nie jest związane z siłą woli i wyborem dokonanym przez człowieka, nie opiera się na właściwym z intelektualnego punktu widzenia uzasadnieniu takiej czy innej postawy, ale opiera się na przyjęciu i strzeżeniu boskiego daru, który jest uprzedni w stosunku do ludzkiego działania. Etos chrześcijański jest etosem łaski i Ducha Świętego. Zachowanie przykazań jest więc fundamentalnie i pierwszorzędnie darem, który pochodzi od samego Boga i w Bogu należy szukać odpowiedzi na możliwość zachowania Bożych przykazań. Bardzo dobrze i syntetycznie wyraża tę tajemnicę działania chrześcijańskiego przypomniane wyżej zdanie św. Augustyna. Tajemnica ludzkiej prawości – prawości zrealizowanej w konkretnym życiu – to przede wszystkim tajemnica łaski Bożej, którą człowiek darmowo otrzymuje w sakramentach, a która uzdalnia go do nowego działania, odpowiadającego jego nowej godności i jego nowym zdolnościom.

Można powiedzieć zatem, że Credo oświeca chrześcijanina, przekazując treści religijne i zbawcze, sakrament go uzdalnia do ich przyjęcia i przeżywania, a przykazania/moralność pokazują sposób strzeżenia tych treści i ich egzystencjalnego utrwalania, aby człowiek dostąpił zbawienia, które dzięki tym treściom poznał. Takie ujęcie jest wolne od wszelkich moralizatorskich przejaskrawień i wskazywania, że wszystko w gruncie rzeczy opiera się na ludzkich zdolnościach i decyzjach, których ułomności tak łatwo się doświadcza.

Katechizm Kościoła Katolickiego podkreśla, że katecheza chrześcijańska, uwzględniająca nieuchronnie zagadnienie moralności, „powinna wyrażać w sposób bardzo jasny radość i wymagania drogi Chrystusa”.[9] Zaraz potem zostaje stwierdzone, że katecheza, by osiągnąć ten cel, powinna być przede wszystkim katechezą o duch Świętym i o łasce. W tych wskazaniach kryje się tajemnica realizacji etosu, który byłby równocześnie radosny i wymagający. Radość i wymagania moralne nie stoją ze sobą w sprzeczności, ale wzajemnie się dopełniają, jeśli wyrastają z odpowiedniego i tego samego źródła, którym jest dar Ducha Świętego i dar łaski, a więc ogólnie mówiąc dar.

W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że takie ujęcie w żaden sposób nie pomniejsza znaczenia zaangażowania człowieka ani nie obniża rangi konkretnych czynów ludzkich. Przykazania i wskazania moralne pozostają takie same, zmienia się tylko ich funkcja. Co więcej, dzięki takiemu ujęciu nabiera ona nowej nośności i pobudza do większej odpowiedzialności.Wszelkie działania ludzkie zostają ściślej złączone ze strzeżeniem i rozwojem łaski Bożej przyjętej przez sakramenty. Zostaje w ten sposób pogłębiona więź człowieka z Bogiem, która rozciąga się nie tylko na kwestie wiary rozumianej jako przyjęcie pewnych treści, ale także na cały zakres działania ludzkiego. Dzięki takiemu ujęciu zostaje także lepiej wydobyte to, że każdy czyn ludzki ma ostatecznie zasadnicze odniesienie do Boga. Jedyną rzeczą, która sprawia trudność w takim ujęciu, jest konieczność postawienia na pierwszym miejscu w życiu chrześcijańskim cnoty pokory, będącej pierwszym i koniecznym warunkiem owocnego przyjęcia łaski Bożej oraz trwania w niej. Dlatego w ramach formacji moralnej rzeczą nieodzowna pozostaje postawienie na formację cnoty pokory jako klucza efektywnego życia moralnego. Jest to zresztą wyraźnie poświadczone przez przykład samego Chrystusa i nauczanie Apostołów. Bez pokory nie ma wiary ani autentycznego życia chrześcijańskiego[10].

Zakończenie

Kard. Joseph Ratzinger, przystępując do analizowania podstaw moralności chrześcijańskiej, pisał w taki sposób: „[Kościół] ma rzeczywiście do czynienia z bogactwami moralnymi ludzkości. Moglibyśmy określić te bogactwa moralne jako najważniejszą materię pierwszą, jaką posiadamy w celu zabezpieczenia życia ludzkiego dzisiaj oraz by umożliwić przyszłość, w której będzie jeszcze miało znaczenie być osobą. (…) Jaki wkład może wnieść Kościół, by wprowadzić równowagę między postępem zewnętrznym i postępem moralnym? Co może zrobić, nie tylko, by po prostu utrzymać się przy życiu, ale by jeszcze raz otworzyć bogactwa moralne ludzkości? Można by nawet stwierdzić, że Kościół przeżyje w takiej mierze, w jakiej będzie w stanie pomóc ludzkości w przetrwaniu tej godziny próby. Z tego powodu musi ukazać, że jest potęgą moralną. Powinien czynić to w dwojaki sposób: proponując modele postaw oraz budząc wolę i zdolność osób, by na nie odpowiedzieć”[11].

Wydaje się, że wykorzystanie w nauczaniu moralnym podjętych tutaj dwóch kwestii, a mianowicie kwestii specyficznego uzasadniania, której domaga się moralność chrześcijańska, oraz kwestii zawartej w tym nauczaniufaktycznej możliwości wypełnienia tego, co odkrywa się postępując drogą wiary i rozumu, w najwyższym stopniu mogą przyczynić się do pobudzenia woli i zdolności etycznych człowieka. Etos chrześcijański, dobrze ujęty i prezentowany, nie jest orędziem smutnym, ale spójnie wpisuje się w życie Ewangelią, czyli stanowi nieodzowny i twórczy element Radosnej Nowiny. Nauczyciel wiary, kaznodzieja, katecheta i nauczyciel religii, uwzględniając problematykę moralną współtworzy kulturę, cywilizację, a przede wszystkim prowadzi do zbawienia. Pozostaje oczywiście zadanie, by czynić to w sposób odpowiadający literze i duchowi Ewangelii. Wtedy będzie to także wkład wnoszony w ożywianie Kościoła, a przez Kościół wkład wnoszony w ubogacanie ludzkości.

 

[1] Por. KKK

[2] Tomasz z Akwinu, Quodlibet IV, q. 9 a. 3 (Et tuncoportetrationibusinnitiinvestigantibusveritatisradicem, et facientibusscirequomodo sit verum quod dicitur: alioquinsinudisauctoritatibus magister quaestionemdeterminet, certificabiturquidem auditor quod itaest, sednihil scientiae velintellectusacquiret et vacuusabscedet).

[3] Por. J. Królikowski,Mały przewodnik po Katechizmie Kościoła Katolickiego, Poznań 1996, s. 89-121.

[4] Leon Wielki, Sermones, 21, 3: PL 54, 192-193; KKK, 1691.

[5] Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników Międzynarodowego Kongresu Teologii Moralnej (10 kwietnia 1986 r.), „L’Osservatore Romano” 7 (1986) nr 5, s. 10.

[6] Augustyn, Wyznania (10, 29), tł. Z. Kubiak, Warszawa 1992, s. 314.

[7] Por. Jan Paweł II, Enc. Veritatis splendor, 22-24.

[8] KKK 1692.

[9] KKK 1697.

[10] Bardzo inspirująca w tej materii pozostaje książka: F. Varillon, Pokora Boga, tł. M. Figarski, Paris 1982.

[11] J. Ratzinger, Podstawy teologii moralnej, „Currenda” 147 (1997) s. 251.

© 2017 - Ksiądz Janusz Królikowski - oficjalny serwis internetowy. All Rights Reserved.

Designed by Kajmowicz Jan.

Statystyki